Masakra w lesie katyńskim należy do tych wydarzeń w historii Europy, które budziły najwięcej sporów, i pozostaje nadal głęboką traumą narodu polskiego. Dopiero po rozpadzie ZSRR w 1991 roku Rosja przyznała, że to NKWD w roku 1940 zamordowało w Katyniu tysiące polskich oficerów i inteligencji. Do tamtej chwili Związek Radziecki usiłował przerzucić winę na zwyciężone Niemcy.
W 2005 w Instytucie Medycyny Sądowej w Kopenhadze odkryto czaszkę. Okazało się, że pochodzi ona z Katynia, i że dostarczył ją w czasach II wojny światowej młody duński lekarz medycyny sądowej, Helge Tramsen. I tu zaczynają się dwie paralelne historie tej książki.
Jedna opowiada o ustaleniu tożsamości czaszki, druga o losach dwunastu lekarzy, wśród nich Hellego Tramsena, których minister propagandy Niemiec, Goebbels, kazał zawieźć w 1943 roku do Katynia, by zbadali masowe mogiły. Badania wskazywały, że za mordami stały siły radzieckie, co Goebbels wykorzystał propagandowo przeciwko ZSRR, to zaś wpłynęło na dalsze losy lekarzy, w tym Duńczyka. Tramsen był członkiem duńskiego ruchu oporu i z zadaniem, które miał wykonać dla Goebbelsa, a także z wywiezieniem z Katynia głowy zamordowanego oficera, wiązał inne jeszcze plany - prowadził podwójną grę i przyczynił się do zadania nazistom poważnego ciosu.
"Czaszka z Katynia" przybliża tło tragedii katyńskiej i kłamstwa katyńskiego, i jest zarazem osobistą opowieścią o tym, jak bardzo tragedia ta poruszyła autorkę.